06.07.2011 2011-07-06 17:38:54

Nie było mnie tu prawie rok. Kurwa mać. 


Przeprowadziłam się, jestem mieszkanką W. Mam dupną-słabopłatną-bylejaką pracę, jak zwykle jestem sama, nie licząc Pana P. i Pana M., którzy są jak akurat przyjdzie ich ochota na moją dupę. Jest 06 lipca, a ja na końcie nie mam już prawie nic, rozbijam się po lekarzach. Nikt nie wie co mi jest, więc radzą odwiedzić psychiatrę. Tylko boli ciało, nie dusza, więc po jaki chu.j.? Łykam tramal, śpię całymi dniami (oczywiście jak nie uśmiecham się sztucznie w mojej pracy), palę 30 papierosów dziennie, za zdrowo się nie odżywiam. Właściwie tutaj jestem sama. Pracuję z samymi kobietami, więc za bardzo się nie angażuje w żadne plotki, pogaduszki. Nie interesuje mnie to. Z nikim się nie spotykam, za bardzo z nikim nie rozmawiam. Właściwie to oprócz jakiś idiotycznych rozczarowań, nie wydarzyło się przez ten rok nic. 

skomentuj (2)

13.10.2010 2010-10-13 12:43:23

Rozpierducha życiowa trwa nadal. Pracy dać mi nie chcą, obronić się nie pozwalają, zdrowie szwankuje, kasy brakuje. Jak się pierdoli to widzę, że na całego. W głowie mam burdel, a w sercu dziurę. 

Żałosna jestem, żałosna!

skomentuj (1)

14.09.2010 2010-09-14 15:49:15

Poznałam go, banalnie, w knajpie. Piłam jakiegoś drinka przy barze. Dosiadł się. Umówiliśmy się na sobotę. Poszliśmy na imprezę. Wylądowaliśmy u mnie. Rano wyszedł. Myślę sobie - "dostał co chciał-nie zadzwoni". Zdziwienie wielkie, bo zadzwonił, napisał, chciał się spotkać. Ok. Po dwóch tygodniach seksu w każdym możliwym miejscu, dowiedziałam się, że ma córkę. Zdarza się. Historyjkę też ładną opowiedział jak to jego żona, zginęła w wypadku samochodowym trzy lata wcześniej, że samotny, że chciałby znaleźć kogoś sobie, że jest gotowy. Kolejne miłe wakacyjne wyjazdy, noce, poranki. Wyjechałam z mojego miasta do stolicy. Nadal dzwonił, obiecywał, że się przeprowadzi, że szuka pracy, mieszkania, szkoły dla córki. Wracałam na weekendy do domu, by się z nim spotkać. I tak pewnie toczyłoby się wszystko dalej, gdyby nie, naj-zajebistszy-pod-sloncem-do-kurwy-nedzy portal nasza-szkapa. Życzliwa mi koleżanka, znalazła tam jego "zmarłą" żonę, całkiem dobrze się mającą. Zdjęcia z ich ślubu, który odbył się między jednym naszym seksem w piątek, a kolejnym w niedziele, zwalił mnie z nóg. 

Przepraszam, nie czuję się najlepiej....

skomentuj (7)


Czytuje
k-a-e
j-c.
o.
p-m.
l.

statystyka